dodajdo
Zielono mi — polityczno-medialna perswazja ekologów
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 31 marca 2009 15:00

Duża część sukcesu ruchu na rzecz ochrony środowiska bierze się z faktu, że bardziej niż jakakolwiek inna siła społeczna umiał on świetnie przystosować się do warunków komunikacji i mobilizacji w nowym paradygmacie technologicznym. Chociaż znaczna część ruchu na rzecz ochrony środowiska bazuje na organizacjach oddolnych, jego funkcjonowanie opiera się na wydarzeniach medialnych.

Poprzez tworzenie zdarzeń, które przyciągają uwagę mediów, działacze ruchu na rzecz ochrony środowiska są w stanie dotrzeć do publiczności o wiele szerszej niż ich bezpośrednie zaplecze. Co więcej, nieustanna obecność tematów związanych z ochroną środowiska w mediach nadała im silniejszą legitymację niż w przypadku wielu innych kwestii. Orientacja na media jest oczywista w przypadku globalnego aktywizmu na rzecz ochrony środowiska, takiego jak Greenpeace, którego cała logika jest skierowana na tworzenie wydarzeń, mających mobilizować opinię publiczną w odniesieniu do konkretnych problemów, w celu wywarcia presji na tych, którzy sprawują władzę. Ale jest to również powszedni chleb w walkach ruchu na rzecz ochrony środowiska na poziomie lokalnym. Lokalne wiadomości telewizyjne, radio i gazety są głosem działaczy ruchu na rzecz ochrony środowiska do tego stopnia, że korporacje i politycy często narzekają, że to raczej media niż ekolodzy odpowiedzialne są za mobilizację na rzecz ochrony środowiska.

Symbiotyczny związek między mediami a ruchem na rzecz ochrony środowiska wypływa z różnych źródeł.

Po pierwsze, taktyka bezpośredniego działania bez użycia przemocy, która przeniknęła ruch od początku lat 70. XX w., dostarczała dobrego materiału do reportaży, zwłaszcza gdy wiadomości wymagają świeżych obrazów. Wielu aktywistów ruchu na rzecz ochrony środowiska z olbrzymią wyobraźnią stosowało tradycyjną francuską anarchistyczną taktykę „spektakularnej akcji”, która porusza umysły, prowokuje debatę i wzbudza mobilizację. Samopoświęcenie, takie jak znoszenie aresztu i więzienia, ryzykowanie życia na oceanie, przykuwanie się do drzew, używanie swojego ciała jako blokady przeciwko niepożądanym konstrukcjom lub niebezpiecznym transportom, przerywanie oficjalnych ceremonii i wiele innych działań bezpośrednich, połączone z samoograniczeniem i manifestacyjnym unikaniem przemocy, wprowadzało postawę bycia świadkiem, która przywraca zaufanie i uwydatnia wartości etyczne w wieku szeroko rozpowszechnionego cynizmu.

Po drugie, legitymizacja problemów podnoszonych przez działaczy ruchu na rzecz ochrony środowiska, łącząc się bezpośrednio z podstawowymi wartościami humanistycznymi podzielanymi przez większość ludzi, a często odległymi od partyjniackiej polityki, zapewniała mediom dobry punkt wyjścia do odgrywania roli głosu ludu, wzmacniając tym samym ich własną legitymację i podnosząc samopoczucie dziennikarzy. Co więcej, informowanie w lokalnych wiadomościach o zagrożeniu dla zdrowia lub środowiskowym zagrożeniu dla życia ludzi czyni zrozumiałymi problemy systemowe w sposób mocniejszy niż jakiekolwiek tradycyjne dyskursy ideologiczne. Sami działacze ruchu na rzecz ochrony środowiska często karmili media obrazami, które mówią więcej niż grube sprawozdania. Amerykańskie grupy na rzecz ochrony środowiska rozprowadzały np. kamery wideo wśród lokalnych grup na całym świecie, od Connecticut po Amazonię, żeby filmowały one jawne pogwałcenia przepisów dotyczących ochrony środowiska, wykorzystując następnie swoją infrastrukturę techniczną do obróbki i rozprzestrzeniania oskarżycielskich obrazów.

Działacze ruchu na rzecz ochrony środowiska wyznaczali również kierunki rozwoju nowych technologii komunikacyjnych, zwłaszcza Internetu, jako narzędzi organizowania i mobilizowania. Na przykład koalicja grup na rzecz ochrony środowiska w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Chile, uformowana wokół Friends of the Earth, Sierra Club, Greenpeace, Defenders of Wildlife, Cana-dian Environmental Law Association i innych organizacji, zorganizowała protesty przeciwko przyjęciu Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA), ze względu na nieobecność w nim wystarczających gwarancji ochrony środowiska. Grupy te wykorzystywały Internet do koordynowania akcji i informowania, a także zbudowały stałą sieć, która wykreśliła linie walk w ponadnarodowej działalności na rzecz ochrony środowiska w obu Amerykach. Strony www są punktami zbornymi działaczy ruchów na rzecz ochrony środowiska z całego świata, czego przykładem są strony utworzone w 1996 r. przez takie organizacje, jak Conservation International i Rainforest Action Network, w celu obrony spraw rdzennych ludów w lasach tropikalnych. Food First, organizacja mająca siedzibę w Kalifornii, połączyła się z siecią grup na rzecz ochrony środowiska w krajach rozwijających się, wiążąc problemy ochrony środowiska z problemami ubóstwa. Poprzez Internet była ona zatem w stanie koordynować swoje działanie z Global South, organizacją mającą siedzibę w Tajlandii, która wnosi perspektywę ochrony środowiska nowo uprzemysłowionej Azji. Dzięki temu oddolne grupy na całym świecie stały się nagle zdolne do działania na poziomie globalnym, na którym powstają najważniejsze problemy. Wydaje się więc, że wykształca się biegła w użyciu komputerów elita, która funkcjonuje jako globalny rdzeń koordynujący oddolne grupy działające na rzecz ochrony środowiska na całym świecie; tym samym grupa ta odgrywa rolę podobną do tej odgrywanej w początkach ruchu robotniczego przez drukarzy i dziennikarzy, którzy kierowali – poprzez informacje, do jakich mieli dostęp – niepiśmiennymi masami, tworzącymi klasę robotniczą wczesnego okresu uprzemysłowienia.


Ruch na rzecz ochrony środowiska nie jest po prostu ruchem budzenia świadomości. Od samych swych początków skupił się on na wprowadzaniu zmian w ustawodawstwie i sposobie rządzenia. Rdzeń organizacji na rzecz ochrony środowiska (takich jak tzw. Grupa Dziesięciu w Stanach Zjednoczonych) ukierunkowuje swoje wysiłki na lobbowanie na rzecz ustawodawstwa i wspieranie politycznych kandydatów – lub przeciwstawianie się im – na podstawie ich stanowiska w określonych sprawach. Nawet nietradycyjne, zorientowane na prowadzenie akcji organizacje, takie jak Greenpeace, coraz bardziej skupiają się na wywieraniu presji na rządy i instytucje międzynarodowe, na uzyskiwaniu praw i wdrażaniu decyzji dotyczących konkretnych kwestii. Podobnie, na poziomie lokalnym i regionalnym, działacze ruchu na rzecz ochrony środowiska organizują kampanie na rzecz nowych form miasta i planowania regionalnego, na rzecz ochrony zdrowia publicznego czy kontroli nadmiernego rozwoju. To właśnie ten pragmatyzm, ta postawa zorientowana na problemy dały działaczom ruchu na rzecz ochrony środowiska przewagę nad tradycyjnymi politykami: ludzie czują, że mogą coś zmienić właśnie tu i teraz, bez pośrednictwa i bez opóźnień. Nie ma różnicy między środkami i celami.

W niektórych krajach, zwłaszcza w Europie, działacze ruchu na rzecz ochrony środowiska włączyli się do rywalizacji politycznej, wystawiając, z różnym powodzeniem, kandydatów ubiegających się o rozmaite urzędy. Jak się okazuje, partie Zielonych radzą sobie o wiele lepiej w wyborach lokalnych, gdzie nadal istnieje bezpośredni związek między ruchem i jego politycznymi przedstawicielami. Wypadają również względnie dobrze w wyborach międzynarodowych, np. w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jest to bowiem instytucja, która sprawuje tylko symboliczną władzę, więc ludzie czują się dobrze, widząc, że ich zasady są reprezentowane, przy niewielkim koszcie utraty wpływu na podejmowane decyzje. Politolodzy wykazali, że w polityce narodowej na szanse partii Zielonych mniej wpływają przekonania ludzi dotyczące ochrony środowiska, a bardziej specyficzne struktury instytucjonalne, wyznaczające granice możliwości dla konkurencji politycznej. Ujmując rzecz skrótowo, im łatwiej tematy dotyczące ochrony środowiska i/lub głosy protestu docierają do partii głównego nurtu, tym Zieloni mają mniejsze szanse; im większe szanse na głosowanie symboliczne, bez konsekwencji w sprawowaniu urzędów, tym lepsze będą wyniki kandydatów Zielonych. Niemcy były zatem wyjątkiem, jak dowodziłem wcześniej, a nie regułą w rozwoju zielonej polityki.

Mimo wszystko mamy jednak do czynienia z ogólnoświatowym trendem w kierunku zazielenienia głównego nurtu polityki, chociaż często jest to bardzo blada zieleń, której towarzyszy podtrzymywana autonomia ruchów na rzecz ochrony środowiska. Co do samego tego ruchu, jego związki z polityką w coraz większym stopniu obejmują łącznie lobbowanie, ukierunkowane kampanie za lub przeciw kandydatom oraz wpływanie na głosujących poprzez mobilizację wokół problemów. Dzięki tym zróżnicowanym taktykom ruch na rzecz ochrony środowiska stał się ważną siłą opinii publicznej, z którą muszą się liczyć partie i kandydaci w wielu krajach. Jednocześnie większość organizacji na rzecz ochrony środowiska w dużym stopniu się zinstytucjonalizowała, to znaczy zaakceptowała potrzebę działania w obrębie istniejących instytucji i wewnątrz reguł produktywizmu i globalnej gospodarki rynkowej. Współpraca z wielkimi korporacjami stała się zatem raczej regułą niż wyjątkiem. Korporacje często finansują rozmaite działania na rzecz ochrony środowiska; zyskały niezwykłą wręcz świadomość zielonej autoprezentacji, i to do tego stopnia, że wątki związane z ochroną środowiska są obecnie standardowymi obrazami w reklamach korporacji. Nie wszystko jednak jest manipulacją. Korporacje na całym świecie również znalazły się pod wpływem ruchu na rzecz ochrony środowiska i starały się przystosować swoje procesy i produkty do nowego ustawodawstwa, nowych gustów i nowych wartości, oczywiście próbując jednocześnie wyciągnąć z tego zysk. Ponieważ jednak rzeczywistymi jednostkami produkcyjnymi w naszej gospodarce nie są już pojedyncze korporacje, lecz międzynarodowe sieci składające się ze zróżnicowanych składników, wykroczenia przeciw środowisku uległy zdecentralizowaniu, stając się domeną drobnej przedsiębiorczości i nowo uprzemysłowionych krajów, a tym samym modyfikując geografię i topologię działania na rzecz ochrony środowiska w nadchodzących latach.

Ogólnie rzecz biorąc, wraz z nadzwyczajnym wzrostem związanej z ochroną środowiska świadomości, wpływów i organizacji, ruch stawał się coraz bardziej zróżnicowany, zarówno społecznie, jak i tematycznie, sięgając od korporacyjnych sal posiedzeń zarządu do leżących na uboczu ścieżek kontrkultury, przechodząc przez ratusze i budynki parlamentów. W trakcie tego procesu problemy zostały zniekształcone, a w niektórych przypadkach zmanipulowane. Jest to jednak znamię każdego ważnego ruchu społecznego. Ruch na rzecz ochrony środowiska jest rzeczywiście ważnym ruchem społecznym naszych czasów, ponieważ zajmuje się rozmaitymi sprawami społecznymi pod całościowym sztandarem sprawiedliwości środowiskowej.

Więcej ciekawych informacji o współczesnym świecie, jego pulsującej tożsamości, kakofonicznej komunikacji i sieciowej rzeczywistości znajdziesz w książce Manuela Castellsa „Siła tożsamości” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008). Książkę znajdziesz w księgarni www.ksiegarnia.pwn.pl, wpisując w pole wyszukiwarki tytuł. Wykorzystanie za zgodą Wydawcy.

 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz:

Polecamy

Manipulacja, perswazja czy magia?

Manipulacja czy magia? Poznaj niesamowitą moc słowa, myśli i wiary i dowiedz się jak ją wykorzystać...

sprawdź ofertę tego ebooka

darmowy fragment

Tagi